Historia dwóch chat
Z miłości do starych domów i ciszy, której już prawie nigdzie nie ma
To nie są zwykłe domki na wynajem. To dwie prawdziwe, drewniane chaty z duszą,
które przeszły długą drogę, zanim znów rozbłysło w nich światło.
Chata NIŻEJ
być może ocalona przed przerobieniem na opał, w 2023 roku zyskała nowe życie
Pierwsza była Chata NIŻEJ – stara, drewniana chata z 1933 roku, stała opuszczona. Zdecydowaliśmy się ją uratować i przywrócić jej dawny blask. Wyczyszczenie bali, konserwacja kamiennych fundamentów, wymiana pokrycia dachowego oraz podłogi wymagały ogromnej pracy i determinacji …także jeszcze większego serca.
Zachowana stara piwnica i odtworzona oryginalna elewacja dopełniły projektu. Po miesiącach prac do domu wróciło światło i ciepło…także to najważniejsze płynące z ludzkich serc. Dziś to miejsce pełne ciepła, spokoju i prawdziwego ducha starego beskidzkiego domu.


Chata WYŻEJ
przeniesiona i zmodernizowana przez lokalnych rzemieślników, przy użyciu wyłącznie naturalnych materiałów
Z bólem serca patrzymy na znikające stare drewniane domy – to nasze piękne, lokalne dziedzictwo niestety odchodzi w zapomnienie.
Postanowiliśmy zachować kolejne domy i uratować je przed zniszczeniem. Znaleźliśmy trzy budynki z których stworzyliśmy naszą Chatę Wyżej. Stare bale przyjechały na ciężarówkach wraz z ciosanymi kamiennymi blokami ze starej piwnicy. Krok po kroku, u stóp Mogielicy, zaczęliśmy składać nasz nowy/stary dom. Kamienne i drewniane posadzki, tradycyjne mszenie między balami, wiekowe meble i inne detale, to wszystko dodatkowo nadało chacie jej niepowtarzalnego charakteru.
Modrzewiowy taras i elewacja, chodniki z kamienia z odzysku dodały jeszcze charakteru naszemu miejscu, które teraz oddajemy w Wasze ręce. Wszystko to z szacunkiem dla starej architektury, ale z myślą o nowoczesnym komforcie. Bez plastiku, bez zbędnych ozdobników. Po prostu: cisza, zapach starego drewna, natura i …niepowtarzalny charakter.
…bo w starym drewnie zapisana jest historia
Dla nas te chaty, to coś więcej niż tylko kolejna inwestycja, kolejne ściany czy sufity.
To wybór, żeby przemówiły popękane stare krokwie, ręcznie ciosane bale,
nierówno przycięte deski i opowiedziały historie zapisane w swojej rustykalnej strukturze.
To wybór, żeby nie budować od zera, pozostawić jak najmniejszy ślad węglowy
i dać drugie życie temu, co miało już swoją przeszłość, co było już świadkiem ludzkich losów i historii.
To też opowieść o tym, że można żyć inaczej – wolniej, bliżej przyrody, uważniej i z zachwytem.
