Ta chata ma ponad 100 lat, a część bali pochodzi z XIX-wiecznego spichlerza. Podczas rewitalizacji wróciliśmy do dawnej metody uszczelniania ścian. Mszenie wykonaliśmy ręcznie, metr po metrze, na łącznej długości ponad 350 metrów. Tej pracy coraz rzadziej podejmują się rzemieślnicy w Beskidzie Wyspowym, choć to ona decyduje o tym, jak wiekowy domek z bali znosi wiatr, śnieg i wahania temperatur na wysokości 804 m n.p.m.
Nasze chaty stoją w Zalesiu, u stóp Mogielicy, 90 m od szlaku. Każda ma balię z jacuzzi na wyłączność, a z okien i tarasów widać Tatry, Gorce i Pieniny. Ten tekst dotyczy przede wszystkim Chaty WYŻEJ, bo to w niej zachowaliśmy bale ze starego spichlerza i wykonaliśmy tradycyjne mszenie na dużą skalę. Po pracy przy drewnie została przestrzeń do odpoczynku: zadaszony taras, ogień w kozie i gorąca woda w balii, kiedy nad Zalesiem robi się chłodniej.
Tradycyjne mszenie w starej chacie z bali pod Mogielicą

Mszenie to dawna metoda uszczelniania ścian w domu z bali. Materiał wciska się między drewniane elementy, żeby ograniczyć przewiewy i domknąć szczeliny, które pojawiają się w starym budynku. W Chacie WYŻEJ mszenie objęło ponad 350 metrów. To nie był detal dekoracyjny, ale konkretny etap rewitalizacji domu przeniesionego i złożonego z kilku dawnych obiektów.
Wiekowe bale mają własną geometrię i nie są równe jak nowy materiał z tartaku. Tradycyjne mszenie wymaga więc czasu i znajomości drewna. W szczelinach między balami widać ręczną robotę, a po nagrzaniu wnętrza czuć zapach starego modrzewia i żywicy, wyraźny szczególnie obok kozy i przy ścianach z bali. W takim domu sposób renowacji przekłada się wprost na codzienny pobyt.
Chata WYŻEJ, czyli XIX-wieczny spichlerz na 804 m n.p.m. z ponad 350 metrami mszenia
Chata WYŻEJ stoi na wysokości 804 m n.p.m. i pomieści do 10/11 osób. To dom dla dużej rodziny, grupy przyjaciół albo kilku par, które chcą spędzić czas razem, bez ścisku. W środku są trzy niezależne sypialnie, salon z aneksem kuchennym, sień, łazienka oraz poddasze z klimatyzacją. Internet 1 Gb/s pozwala zostać dłużej, także wtedy, gdy część pobytu łączy się z pracą zdalną.
Najstarsze bale w tej chacie pochodzą z XIX-wiecznego spichlerza. Widać to w rysunku drewna, w jego gęstości i w śladach dawnej obróbki. Rewitalizacja nie polegała na przykryciu historii nowym materiałem. Zależało nam na zachowaniu konstrukcji, proporcji i rzemiosła, bo to w takim domu najcenniejsze. Mszenia nie da się przyspieszyć bez straty dla efektu.
Po całym dniu na szlaku można zejść 90 m z podejścia pod Mogielicę, rozpalić w balii i usiąść na tarasie. Zimą nad jacuzzi unosi się para, a przy mrozie drewno pod dłonią szybko robi się chłodne. W środku czeka koza i światło odbite od starych bali. Więcej o samym pobycie w tej części Zalesia piszemy w artykule domek w górach z jacuzzi i widokiem na Tatry.
Co się psuje w wiekowym domku z jacuzzi, gdy zabraknie mszenia?
W domu z bali szczelina między drewnem szybko pokazuje skutki zaniedbania. Pojawia się przewiew, chłód przy ścianie i nierówna praca całego wnętrza, szczególnie zimą na wysokości ponad 800 m n.p.m. Dobrze wykonane mszenie ogranicza te problemy: łatwiej utrzymać ciepło po rozpaleniu kozy, a ściana zachowuje dawny wygląd bez nowoczesnych okładzin, które zasłoniłyby stare drewno.
To rozwiązanie ma jednak swoje ograniczenie. Wymaga regularnej kontroli i nie jest pracą na jeden dzień, zwłaszcza gdy dom składa się z wielu starych bali o różnym wieku. Dlatego tak mało obiektów odnawia się dziś w ten sposób. Łatwiej wymienić ścianę albo zakryć ją od środka. My poszliśmy inną drogą, bo zależało nam na zachowaniu prawdziwej chaty, a nie stylizacji na górski domek.
Jak wygląda efekt tradycyjnego mszenia w Chacie WYŻEJ?
Efekt widać z bliska. Między balami pojawia się wyraźny rysunek ręcznej pracy, a ściana zachowuje głębię i nierówność starego drewna. W słoneczny dzień światło wpadające do salonu wydobywa fakturę bali, a wieczorem, kiedy pali się w kozie, wnętrze nabiera ciepłego tonu bez nadmiaru dekoracji. Takie detale odróżniają dom z historią, stojący pod Mogielicą, od gotowego produktu z katalogu.
Domek z jacuzzi w górach i rzemiosło, które widać w każdym balu
W Zalesiu chcieliśmy połączyć dawną konstrukcję z wygodą potrzebną podczas kilkudniowego pobytu. Obok starych bali i tradycyjnego mszenia jest klimatyzowane poddasze, internet 1 Gb/s i balia z jacuzzi na wyłączność. W historycznym domu każdy nowy element trzeba dopasować do istniejącej konstrukcji, a nie odwrotnie, i to wymagało wielu decyzji podczas remontu.
To połączenie najlepiej czuć wieczorem. Na zewnątrz zostaje ciemny stok Mogielicy i chłodne powietrze na 804 m n.p.m. W balii unosi się para, a po wejściu do środka czuć nagrzane bale i suchsze ciepło od kozy. Domek z jacuzzi pod Mogielicą może zachować dawną formę, jeśli remont nie zaciera śladów wieku. O widoku z naszych okien więcej piszemy w tekście widok na Tatry z domku w Zalesiu.
Chata NIŻEJ i Chata WYŻEJ, czyli dwie różne historie w Zalesiu
Na podobnej wysokości Beskidu Wyspowego stoją u nas dwie chaty, ale każda powstała inaczej. Chata NIŻEJ znajduje się na 800 m n.p.m. i pomieści do 6 osób. To wyremontowana wiejska chata z 1933 roku, z klasycznym układem domu wiejskiego: sypialnia, salon z aneksem kuchennym, łazienka i klimatyzowany strych. Ma modrzewiową elewację, panoramiczne okno na Tatry, altanę, duży taras, balię z jacuzzi oraz 1,5 ha terenu z lasem i łąką.
Chata WYŻEJ jest większa i bardziej złożona konstrukcyjnie. Pomieści do 10/11 osób, stoi na 804 m n.p.m. i została złożona z ponad 100-letnich bali. To tutaj wykonaliśmy ponad 350 metrów tradycyjnego mszenia. Obie chaty łączy prywatność, brak przypadkowego tłoku i balia na wyłączność dla gości jednej chaty. Jeśli interesuje Państwa pobyt zimą, więcej informacji zebraliśmy w artykule domek z jacuzzi na zimę pod Mogielicą.
Stara chata pod Mogielicą po remoncie, ale bez utraty historii
Remont wiekowej chaty łatwo poprowadzić w stronę gładkich powierzchni i nowych okładzin. My zostawiliśmy bale na pierwszym planie. W Chacie WYŻEJ widać ich wiek, łączenia i ślady dawnej pracy. Mszenie było częścią większego procesu, w którym liczyła się zgodność materiału z materiałem. Stare drewno, ręczna obróbka i spokojne tempo prac pozwoliły zachować spójność całego domu.
Efekt najlepiej ocenić na miejscu, po wejściu do środka i po dotknięciu ściany z bali. Zdjęcia pokazują układ wnętrza, taras i widok na Tatry, ale nie oddają w pełni faktury drewna ani skali pracy włożonej w ponad 350 metrów mszenia. Jeśli planują Państwo pobyt w większym domu z historią, sprawdź dostępne terminy w Chacie WYŻEJ i zarezerwuj nocleg z dala od zgiełku.
